Włochy 2012

Jest 26 kwietnia 2012 roku. Wyruszamy do Włoch (docelowo!) po raz pierwszy, pełni entuzjazmu i oczekiwań.
Pierwszy przystanek Gorizia tuż przy granicy ze Słowenią. Miłe spotkanie z rodziną, tankowanie tuż za granicą w Novej Goricy. I pędzimy do Wenecji, na Tronchetto Parking ( nocleg) przy którym znajduje się końcowy przystanek dla vaporetto, czyli tramwajów wodnych. Najpierw oglądanie Wenecji z vaporetto wzgłuż Canal Grande. Wrażenia niesamowite! Ponte Rialto, pałace, San Marco..... . Nieskończona ilość turystystów, tłok, armia czarnych sprzedawców pamiątek.  Spacer po zaułkach Wenecji, espressoo na Lido di Wenecja, wieczorny rejs vaporetto. Jest pięknie. Postanawiamy, że musimy tu jeszcze wrócić!
Następny nocleg w Sansepolcro, nocne zwiedzanie miasteczka.
Area Sosta pod murami miasta, z pełnym serwisem i oczywiście bezpłatna!
Arezzo z kościółem Św. Franciszka, w którym znajdują się freski  przedstawiające historię Krzyża Świętego namalowane przez Piero Della Francesca.

Cortona! O której czytaliśmy książkę i ogladąliśmy film Pod słońcem Toskanii. Wspaniały widok z tarasu-pargingu na całą panoramę Toskanii włącznie z Lago di Trasimeno. Schody ruchome zawiozły nas do centrum. Muzeum Etrussków, Piazza della Repubblica, Piazza L. Signorelli, Duomi ... a przede wszystkim wspaniały klimat włoskiego miasteczka, pachnącego słońcem i kawą. Tutaj moglibyśmy mieszkać, żyć. Przynajmniej ja ( Dorota). Chciałabym tutaj zostać na dłużej, włóczyć się po uliczkach, zaułkach, schodach. Po prostu być!


W Cortonie nocowaliśmy na bezpłatnym parkingu wydzielonym dla kamperów, niestety bez serwisu, ale za to z piękną panoramą na Toskanię.

Ale cóż, trzeba jechać dalej. 
Do Sieny, która uraczyła nas solidną ulewą i szukaniem miejsca parkingowego.
Do Ceciny, aby trochę odpocząć nad morzem.
Do Pizy, aby podeprzeć Krzywą Wieżę.

 

I dalej do Genui. Nocleg pod murem, ponieważ zaplanowane miejsca noclegowe nie "wypaliły".
I od tego momentu następuje powolny powrót do domu. Lago di Garda, Sirmione, wita nas złą pogodą, deszczem i tak niskim pułapem chmur, że nie zobaczyliśmy tych wszystkich widoków, na które się nastawiliśmy.
Zaglądamy na chwilkę jeszcze do Gorizii, aby się pożegnać!

Przebyliśmy ok. 2 500 km, zakochaliśmy się w Italii, postanowiliśmy tu wrócić i to nie raz!
Do Wenecji, do Cortony, do Toskanii!

Odwiedza Nas

Odwiedza nas 12 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

270213
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
Razem
220
114
466
220
270213
Server Time: 2021-12-01