Holandia 2013

   Holandia - wiosna 2013

 Zachęceni wieloma informacjami chcieliśmy zobaczyć najpierw Holandię północną (Fryzję). Znowu zwyciężyła koncepcja zobaczenia, a nie zwiedzenia. Mam nadzieję, że na zwiedzanie jeszcze czas nadejdzie.

  Opuszczając Celle skierowaliśmy się na Groningen aby następnego dnia przejechać przez słynną groblę Afsluitdijk. Niestety od tego dnia deszcz częściej nam towarzyszył niż słońce.

  Krajobraz, mimo deszczu zaczął się stopniowo zmieniać i wiatr też przyniósł zapach morza. Zieleń, mimo chłodu bardziej soczysta, więcej holenderek na łąkach i wreszcie pierwsze wiatraki oznajmiły nam, że jesteśmy w Holandii. Bardziej nawet niż na wiatraki oczekiwałem na pierwsze kanały i życie na nich. Zarówno to wielkie w postaci ogromnych barek jak i to małe mieszkających na wodzie ludzi.
Zaraz za granicą tankowanie. Jednak w Holandii taniej i udało się całe Niemcy przeskoczyć bez tankowania!

 Całkowicie przypadkowo, jak często później jeszcze się zdarzało, jako miejsce na nocleg wybraliśmy zapisany w navi punkt w małej miejscowości Onderdendam (53.336639, 6.586926) położony ok. 10 km od morza. Okazała się ta miejscowość piękną wioską położoną nad siecią kanałów z wiatrakiem (obecnie restauracja) i ze śliczną mariną, w której właśnie był wyznaczony świetny punkt postojowy dla kamperów z możliwością serwisu i podłączeniem do prądu za 10€ (kąpiel dodatkowo - 0,5€).
I tak już w pierwszy wieczór można było napawać się krajobrazami Holandii całkowicie zgodnymi z wyobrażeniami tym niemniej i tak zaskakującymi

hol1

 Następny dzień przywitał nas słonkiem i głośnym „HOJ” sąsiada, tym bardziej zatem cieszyliśmy się na miasteczka i wioski Fryzji oraz na przejazd słynną groblą. Jeszcze tylko serwis kamperka i w drogę.

  Na marginesie, zawsze myślałem że nasz kamperek do dużych nie należy (taki był świadomy wybór), ale im więcej ślicznych miejscowości przejeżdżamy tym w stale odsłoniętych oknach holenderskich domków odbicie naszego autka rośnie. Jak ci postawni Holendrzy mieszczą się w tych domach???

  Przejazd przez Afsluitdijk dostarczył nam wspaniałych wrażeń. Zatrzymywaliśmy się na obu parkingach na trasie (darmowych) aby nacieszyć oczy wspaniałymi widokami morza i powstałego na południe od grobli jeziora oraz płuca powiewem morskiego powietrza (a dmuchało jak diabli). Na drugim parkingu (52.9695,5.108852) warto przejść kładką na drugą stronę i wejść na wieżę widokową oraz obejrzeć historię budowy grobli.
Co ciekawe grobla (i droga na niej) jest chętnie odwiedzana przez Holendrów często urządzających sobie na owych parkingach pikniki.
Tam też dowiedziałem się od sympatycznego Holendra, posiadacza kamperka, dlaczego u nich taka dysproporcja ilości przyczep do kamperów (oczywiście na korzyść przyczep) występuje. Otóż przepisy podatkowe w Holandii są bardzo niekorzystne dla posiadaczy kamperów i dlatego pana zainteresował bardzo nasz kamperek (ostatecznie „bila dodavka” jak mawiają Słowacy), który da mu niezbędne wygody, a pozwoli sporo zaoszczędzić na podróże.

Afsluitdijk 2013

  Po południu niestety pogoda się zepsuła i siłą rzeczy nieco więcej zwiedzaliśmy z kamperka. Jako cel, spośród miasteczek na północ od Amsterdamu, wybraliśmy Volendam. Wskazane w navi miejsce postojowe obok mariny okazało się ładne, duże i … bardzo drogie, zatem kierując się kolejnymi wskazaniami Tomka (navi) znaleźliśmy w pobliżu starego portu (300m) świetny darmowy parking (52.491278,5.070349), z którego spokojnie obeszliśmy całe stare centrum tego wspaniałego miasteczka.

Mimo, że miejsce to nadawało się na nocleg postanowiliśmy wyjechać na noc z miasta obawiając się (słusznie z resztą) poniedziałkowego ruchu i ew. korków na drogach w kierunku Amsterdamu. Dosłownie 3 km za Volendam zakotwiczyliśmy na darmowym miejscu postojowym (znowu z POI Tomka) już przy głównej drodze do Amsterdamu (52.491278,5.070349). Miejsce ciche i spokojne jednak bez serwisu i innych udogodnień.
Deszcz się niestety rozpadał na dobre.

wolendam 2013

Następny dzień (poniedziałek) przywitał nas już jednak o wiele lepszą pogodą, nie żeby od razu słońcem, ale jednak lepiej.
 Niestety kolejnym przejawem poniedziałku były korki na drogach dojazdowych do planowanego na dzisiaj Amsterdamu.
Wcześniej już postanowiliśmy, że miasto to trzeba zobaczyć koniecznie, ale nie będziemy korzystać z kempingów tylko spróbujemy wjechać kamperkiem jak najbliżej się da do centrum. Gdy już zacząłem się zastanawiać nad skorzystaniem z komunikacji autobusowej żeby ominąć korki (przystanek od miejsca noclegu był jakieś 200 m, a do Amsterdamu nieco przeszło 20 km) okazało się, że kto miał dojechać to już pojechał i na drodze zrobiło się luźniej, zatem wbiwszy w Tomka pierwszy większy parking koło centrum ruszyliśmy.
Oczywiście po dojechaniu na miejsce okazało się, że ten właśnie jest dzisiaj zamknięty, a w ogóle dojazd przebudowywany, ale w sumie tylko po dwukrotnym zawracaniu dojechaliśmy do dworca centralnego (gdzie oczywiście i tak nie było miejsca), a zaraz potem znaleźliśmy jednak wspaniałe miejsce (darmowe) przy nowo przebudowanej ulicy wzdłuż kanału portowego - Westerdoksdijk (52.387073,4.892596).
Kilkaset metrów do przejścia i byliśmy pod Amsterdam Central, a potem zagłębiliśmy się w plątaninę kanałów i w sumie zatraciliśmy całkowicie. Po kilku godzinach okazało się, że dobrze jest mieć navi w telefonie (a przy okazji niezłą aplikację „Find my car”, która po zapisaniu miejsca zaparkowania samochodu prowadzi do niego) bo inaczej chyba pisałbym tą relację stamtąd (może szkoda).

  Nie będę się nawet starał opisać naszych wrażeń z tego spaceru – to, po prostu, trzeba zobaczyć na własne oczy.

Amsterdam 2013

Następnym etapem była Leida.

Wspaniałe miasto Rembrandta i młodzieży. Tutaj akurat nie znalazłem darmowego parkingu więc zatrzymaliśmy się na parę godzin na parkingu płatnym przy wjeździe do miasta od strony Amsterdamu (ok. 5 €).

No i kolejny spacer i kolejne zachwyty nad architekturą miast holenderskich. Co ciekawe, może ze względu na większą ilość młodzieży (studentów) w mieście nigdzie nie widzieliśmy tyle patroli policyjnych i wręcz kontroli przechodniów podczas przejścia główną spacerową ulicą Leidy (nas na szczęście ominęli ;) ).

Leida 2013

Ponieważ kierowaliśmy się już w stronę Belgii, pamiętając że głównym celem jest Francja, postanowiliśmy poszukać miejsca noclegowego w miejscowości Alblasserdam bo tam nasz tomek coś „znalazł”.

  Miejsce na nocleg okazało się bardzo fajne, a jeszcze lepsze było to, że po około 20 minutowej walce z parkomatem poddałem się i poszedłem spytać stojącego po sąsiedzku Belga w jaki sposób udało mu się opłacić postój (planowo 8 € za dobę + 1 € za 100l wody, serwis w cenie). Okazało się, że też się poddał i staliśmy za darmo, tak jak reszta kamperów. Plac na 14 kamperów znajduje się w ładnej marinie obok muzeum – 51.861287,4.657224.

ablaserdam 2013

W miasteczku Lidl i możliwość zrobienia niedrogich zakupów z czego skrzętnie skorzystaliśmy.

Oczywiście po drodze tulipany, tulipany, tulipany...

tulipany 2013

Kontynuujemy podróż dalej, do Belgii!

Odwiedza Nas

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

91029
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
Razem
26
1112
1138
8104
91029
Server Time: 2019-08-19