Francja 2013

Francja - maj 2013

 Po obejrzeniu okolicy Zeebrugge, następnego ranka, wreszcie przyszedł czas na przekroczenie granicy naszego kraju docelowego czyli Francji :)

Tutaj taka mała dygresja osobista. :oops:
Niegdyś w naszym pięknym rodzinnym mieście (Bielsko-Biała) obowiązywał zakaz uczenia w szkołach języka niemieckiego (oczywiście mówię tu o latach 60. i początku 70. ubiegłego wieku), nie wiem czy dlatego, że przed II wojną światową Bielsko (jako niezależne miasto) nazywane było „małym Wiedniem”, czy z innej przyczyny obawiano się odrodzenia „tendencji rewizjonistycznych”, ale w każdym razie dla mnie skutkowało to tym, że w liceum (i później także) musiałem uczyć się, niezbyt przecież popularnego, języka francuskiego. Uczyłem się lat sześć ze skutkiem mizernym, jak mi się wówczas wydawało, ale wywołało to zainteresowanie Francją i jej historią. Zainteresowanie, które nie miało być skonfrontowane z rzeczywistością aż do tego roku. Dlatego przekroczenie niewidocznej granicy przed tablicą z napisem La Republique Francaise okazało się byś sporym przeżyciem. 
  Pierwszym ciekawszym miejscem była Dunkierka z jej wielką i zapisaną w historii plażą. Dzisiaj jeszcze, przymykając oczy, można sobie wyobrazić te dziesiątki tysięcy ludzi stłoczonych i wypatrujących ratunku od strony morza. A dzisiaj tylko samotni zbieracze owoców morza podczas odpływu.

dunkierka 2013


  Z uwag technicznych - dostęp do plaży bardzo dobry, nad samą plażą duży, widokowy darmowy parking, myślę że i z możliwością noclegu (51.0482,2.381973). My nie skorzystaliśmy i skierowaliśmy się do Calais. 
  Powoli odkrywała się przed nami Normandia ze swymi urokliwymi nadmorskimi miejscowościami. Oczywiście nie podróżowaliśmy we Francji autostradami przede wszystkim ze względu na chęć „zobaczenia czegoś”. 
  Calais przywitało nas ogromnym terminalem promowym, a raczej jego zapleczem i… nieczynnym kempingiem. Wobec tego trzeba było poszukać camperparku, który na całe szczęście był zaraz obok i co ważniejsze znalazły się jeszcze wolne miejsca, ale i tak kilkadziesiąt kamperków już stało, a wszyscy wytrwale siedząc w kabinach obserwowali nieustanny spektakl wpływających i wypływających z terminalu promów do Dover (50.966041,1.843836 – 7€/dobę). 

calais 2013


  Po obejrzeniu wszystkiego co się dało, a szczególnie wywietrzeniu się na główce falochronu i wypatrzeniu klifów Dover trzeba było schować się do autka bo pogoda, a szczególnie wiatr nas do tego zmusił.

Niestety pogoda zaczęła nieco korygować nasze plany. :(

  Początkowo chcieliśmy dotrzeć aż choć na skraj, dla posmakowania Bretanii, ale wiatr, deszcz i temperatura, zgoła nie majowa, zamiary zmierzyła na okoliczności.
Początkowo jednak chcieliśmy choć jeden dzień spędzić spokojnie w jakimś barwnym, nadmorskim miasteczku. Wybór padł na miejscowość Le Touquet-Paris-Plage – jak sama nazwa wskazuje jedno z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców stolicy już w XIX w.
  Nim jednak dotarliśmy to tej małej miejscowości udało nam się złapać chwilę słońca i obejrzeć jeden z większych spośród licznych na północnym obrzeżu Francji cmentarzy żołnierzy Antanty, a taka chwila refleksji jest nieraz potrzebna aby docenić tą swobodę jaką teraz się cieszymy.

 

cmentarz 2013

  W samym Le Touquet początkowo wyszukaliśmy dostępne dwa camperparki, ale jeden wydał nam się niesympatyczny i dość drogi, a drugiego nie znaleźliśmy. Wybór zatem padł na kemping Stoneham (50.511107,1.588959) – cichy i spokojny o tej porze roku, chociaż w recepcji spytano nas na jak długo mamy zamiar pozostać ponieważ okazało się, że na weekend prawie wszystkie parcele zajęte są przez przepływających właśnie na ten czas wyspiarzy. Przyzwoite zaplecze i cena ok. 20€ za dobę spowodowały, że zostaliśmy tam dwa dni licząc na choć niewielką poprawę pogody. Nic jednak takiego nie nastąpiło. Pozostało na zatem zamiast planowanego plażowania zwiedzanie miasteczka i cieszenie się spokojem miejsca.

Le touquet 2013 

 

 Po dwóch jednak dniach, mając dość spokoju, wiatru i nadmorskiego deszczu postanowilismy ruszyć "na Paryż". Może wstyd się przyznać, ale tam nas jeszcze nie było. I znowu cieszyliśmy oczy mijanymi miasteczkami nie korzystając zupełnie z autostrad. Ponieważ chcieliśmy także zobaczyć Wersal postanowiliśmy zanocować w urokliwym małym Triel sur Seine. Nocleg jak prawie wszystkie podczas tej podróży wypadł nad wodą czyli nad samym brzegiem Sekwany. Zaciszny parking, który niegdyś chyba był kamperparkiem, ale teraz żadnych oznaczeń nie było (także zakazów) pozwolił na spędzenie spokonej nocy.
 Wieczorny spacer ze zwiedzaniem wspaniałego kościoła Sw. Marcina i chwila na kontemplowanie
rzecznego ruchu na Sekwanie i spanko.


Triel 2013 

  Nazajutrz Wersal, jednak bez wchodzenia do wspaniałych wnętrz pałacowych (zbyt długa kolejka do kas) tylko ogrody i miasto, a poźniej droga do Paryża z obranym kierunkiem na kemping w Lasku Bulońskim.

wersal 2013


  Miejsce okazało się bardzo fajne jako punkt wypadowy do zwiedzania Paryża. Spod bramy kempingu co pół godziny odjeżdżał bus do pierwszej stacji metra, a to już pozwoliło na swobodne poruszanie się po całym mieście. Niestety znowu pogoda nam nieco pokrzyżowała szyki i już na drugi dzień musieliśmy oglądać wspaniały Paryż spod parasoli. O naszych wrażeniach nie będę pisał, wystarczy chyba powiedzeć, że była to przecież nasza pierwsza wizyta w stolicy Francji i zrobiła ona nas ogromne wrażenie.

 paryz 2013

Z Francji, przez Belgię, kierujemy się do Luksemburga.

Odwiedza Nas

Odwiedza nas 7 gości oraz 0 użytkowników.

Odwiedziny

111479
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
Razem
75
80
404
1185
111479
Server Time: 2019-12-12